Aktualności  (pokaż wszystkie)
20 sierpień 2015, 14:41

Wyłączenie Panelu Wnioskodawcy Programu Równać Szanse!

Informujemy, że od dnia 25-go sierpnia 2015 r., od godziny 7.00 do dnia 26-go sierpnia 2015 r., do godziny 6.59 zostanie wyłączony Panel Wnioskodawcy, a przez to nie będzie możliwe podejmowanie żadnych aktywności związanych z rozliczeniem i obsługą dotacji przez Grantobiorców. więcej
19 sierpień 2015, 14:57

Już 26 sierpnia ogłaszamy Regionalny Konkurs Grantowy!

W środę, 26 sierpnia Polska Fundacja Dzieci i Młodzież ogłosi Regionalny Konkurs Grantowy Programu Równać Szanse 2015! więcej
19 sierpień 2015, 11:45

Szkolenia "Jak napisać wniosek w Programie Równać Szanse"!

Zapraszamy do udziału w szkoleniach "Jak napisać wniosek w Programie Równać Szanse". Szkolenia odbędą się we wrześniu w 5 największych miastach Polski. więcej
19 sierpień 2015, 10:59

Szkolenie z wykorzystania nowoczesnych technologii dla koordynatorów RS.

Po raz kolejny ogłaszamy rekrutację na szkolenie z zakresu nowoczesnych technologii dla przedstawicieli organizacji pozarządowych i instytucji uczestniczących przynajmniej raz w Programie Równać Szanse. więcej
5 lipiec 2015, 16:47

Zakończyło się Szkolenie Młodzieżowych Liderów!

Zakończyło się Szkolenie dla Młodzieżowych Liderów Programu Równać Szanse! więcej
8 marzec 2012, 12:32

Wywiad z Józefem Nowakowskim

 

 

Imię i nazwisko: Józef Nowakowski

 

Zawód/ wykonywane zajęcie:  Jestem absolwentem wydziału historycznego na  UAM
w Poznaniu, nauczycielem historii, wiedzy o społeczeństwie i wychowania do życia
w rodzinie.

 

Koordynowany projekt, w jakich latach i w której ścieżce programu: Pierwszy projekt RKG „ I wrócił garścią prochu w prostej żołnierskiej trumnie” zrealizowałem w 2009 roku, w roku następnym „By nie odeszli w niepamięć”.   Obecnie, również w RKG realizuję już trzeci projekt, będący rozszerzeniem poprzedniego „ Zadbamy, by nie obeszli w niepamięć”.

 

Organizacja aplikująca w konkursie oraz miejscowość: beneficjentem wszystkich trzech projektów jest Gminny Ośrodek Kultury w Bądkowie, niewielkiej gminnej miejscowości niedaleko Włocławka.

 

Najciekawsze doświadczenie z okresu realizacji projektu:  Każdy projekt, to inny zespół realizatorów, inne zamierzenia, inna aktywność i takich inności dałoby się wymienić dużo więcej. Dla mnie starego belfra, nowym doświadczeniem było stopniowe odchodzenie od bycia tym, który wie jak „to” (czyli projekt) robić, na rzecz postawy „stania z boku”, pozwolenia młodym uczestnikom projektu  odkrywać w sobie motywację do działania i szukanie własnych rozwiązań, także z możliwością popełniania pomyłek i błędów. Każdy, kto był lub jest nauczycielem – przyzna, że odwrócenie ról nie jest proste, a mnie w trzecim projekcie już się jak sądzę to udaje.

 

Jakie korzyści przynosi Panu możliwość koordynacji projektu?  Koordynacja kilku projektów pozwoliła mi dojrzeć do tego, że to nie ja odpowiadam za realizacje i osiągnięcie celów w nich określonych . Ponieważ jestem człowiekiem „dynamicznym”  a do tego mając wieloletnie doświadczenia nauczycielskie – trudno było mi się przestawić z roli organizatora i dyrygenta działań, co ma miejsce w szkole – na rzecz bycia obserwatorem i co najwyżej dyskretnym doradcą. Trochę to musiało trwać, zanim przestałem być belfrem, a stałem się koordynatorem. Nie byłoby to możliwe, bez obowiązkowych szkoleń dla koordynatorów, a przede wszystkim niezwykle konstruktywnych spotkań, przyjaźni i kontaktów z innymi koordynatorami, ludźmi podobnie nakręconymi. Ich wiedza, doświadczenia, sukcesy i niepowodzenia  niejako ukierunkowały stawanie się koordynatorem i pomogły mi w realizacji projektów.

 

Jaki wpływ na działania w projekcie mają jego uczestnicy (na etapie planowania i realizacji)?  O ile w pierwszym projekcie, na etapie planowania młodzież w nim uczestnicząca miała niewielki wpływ na jego nazwijmy to charakter, (pomysł był bardziej mój, niż ich), to już w realizacji okazało się, że danie młodzieży swobody realizacyjnej było posunięciem słusznym i efektywnym. Gdy młodzież utożsamiła się z projektem, „poczuła” go – inwencja i dociekliwość przynosiły rezultaty, które często mnie zadziwiały. Drugi projekt, którego zamysł narodził się na biwaku podsumowującym ten zrealizowany – był już zdecydowanie bardziej ich, niż mój. A trzeci jak łatwo się domyślić wyrósł z efektów, doświadczeń i chęci kontynuacji drugiego. Mnie pozostało tylko ich pomysły uporządkować i wpisać w odpowiednie rubryki projektu, aby go zgłosić.

 

Co już się udało zrobić, a co jeszcze przez Wami?  Mamy za sobą etap organizacyjny – czyli tworzenie zespołu, dobieranie się w podzespoły zadaniowe, tworzenie harmonogramów i wzięcie na siebie zadań. Ponieważ rok przerwy w realizacji projektów sprawił, że uczestnicy z doświadczeniem projektowym  pokończyli gimnazjum, stąd aż ¾ uczestników bierze w nim udział po raz pierwszy, dlatego sporo czasu i uwagi musieliśmy przeznaczyć na część teoretyczną, aby podołać trudnym zadaniom ich czekających. Nasz projekt jest trudny, ma charakter poszukiwawczo-badawczy, ale zgodnie z naszym harmonogramem – pracowicie wykorzystaliśmy ferie zimowe. Młodzież odbyła dwa bibliograficzne zajęcia warsztatowe w gminnej bibliotece, podobne (wyjazdowe) zajęcia archiwalne i zajęcia praktyczne z księgami parafialnymi. Mamy za sobą zajęcia teoretyczne i ćwiczenia  związane z korzystaniem z zasobów bibliotek cyfrowych oraz zasad pisania biogramów, redagowanie pism do osób i instytucji w poszukiwaniu informacji. Przed nami etap wykorzystywania nowych umiejętności – pisanie biogramów, ich zamieszczanie w „Regiopedii”, tworzenie własnego słownika biograficznego, przygotowanie wystawy podsumowującej projekt. 

 

Jakie działania są w najbliższych planach? Jak wspomniałem wyżej, czeka nas kilka tygodni pracy twórczej. Większość uczestników projektu będzie poszukiwała w różnych źródłach i miejscach informacji o wybranych przez siebie postaciach zasłużonych dla dziejów bądkowskiej gminy i pisać ich biogramy. Biogramy trafią do innych zespołów, które kolejno będą  zamieszczać w „Regiopedii”, posyłać do publikacji w regionalnej gazecie (w dziale „Biografie niepospolite”) oraz tworzyć własny słownik. Jak widać projekt stwarza mnóstwo okazji ku temu, aby indywidualne działania każdego z uczestników projektu wpisywały się w działania zespołowe i zgodnie z duchem „RS” kształtowały poczucie współodpowiedzialności za efekt końcowy.

 

Które z elementów projektu cieszą się największym zainteresowaniem młodych? Oczywiście wszystkie wyjazdy do muzeów czy archiwów, bowiem udział w projekcie takie możliwości stwarza. Wizyta czy nawet możliwość spotkania z pracownikami tych instytucji i uczestnictwo w specjalnie dla nas przygotowanych zajęciach, to możliwość poznania warsztatu historyka i jak sami to określili „poczucia historii”. Wiele entuzjazmu, pasji i pomysłowości wkładają w gromadzenie materiałów niezbędnych do napisania biogramów, a  potem oczekiwanie i…. wielka satysfakcja, gdy biogram podpisany ich nazwiskiem lub nazwiskami ukazuje się na łamach gazety czy w „Regiopedii”. Wielką frajdę sprawia im także redagowanie własnego słownika – muszą poznać programy pozwalające składać teksty, „obrabiać” dokumenty i fotografie, projektować szatę graficzną, drukować itd. A potem uśmiech na twarzy, gdy ich „książeczkę” wręczają uczestnikom projektu, rodzicom uczestniczącym w podsumowaniu oraz osobom, które pomagały im w trakcie projektu i poczucie, że dali radę.

 

Co chciałaby Pan przekazać młodym ludziom, z którymi Pan współpracuje? Jestem człowiekiem o wielu pasjach i zainteresowaniach, do tego zauroczonym dziejami tego miejsca, w którym ponad 30 lat temu się znalazłem, które staram się odkrywać i opisywać. Sam pochodzą z niewielkiej miejscowości stąd wiem i pamiętam, z jakimi trudnościami musiałem się przed laty zmagać, aby pozbyć się kompleksu kogoś z prowincji, ile wysiłku kosztowało mnie, abym w końcu nie tylko potrafił dorównać rówieśnikom pochodzącym z miejskich środowisk, ale by im pokazać, że Ne jestem od nich gorszy. Wszyscy uczestnicy moich projektów pochodzą z małych i malutkich wsi, dlatego mając w pamięci moje wchodzenie w dorosłość, staram się zachęcać ich do rozmaitych aktywności, nie tylko w projektach „RS”, aby uwierzyli w swoje możliwości, odkrywali w sobie zdolności i zainteresowania i uwierzyli w siebie – że mieszkając na wsi nie są gorsi od miastowych, tylko ze im tylko trudniej, dlatego powinni podejmować się różnych działań, aby swoje szanse móc wykorzystać.

Czego nauczył (uczy się) Pan od młodzieży podczas pracy nad projektem? Dorośli w swych działaniach kierują się racjonalnością, najpierw planują, analizują, szukają „dziury w całym”, potem dopiero działają. Z młodzieżą jest zdecydowanie inaczej, jej „spontan” pozwala podejmować kroki, do których dorosłym pewnie zabrakłoby odwagi. Dlatego pozwalam młodzieży samodzielnie podejmować decyzje, dać jej okazje do popełnienia błędu, ale nie trwania w nim, tylko szukania dróg alternatywnych. Łapie się na tym, że gdy w trakcie naszych spotkań rodzi się jakiś „zwariowany” pomysł, to akceptując go dodaję – a czemu nie, spróbujcie. A jeśli chodzi o naukę w takim dosłownym wymiarze – to często korzystam z ich wiedzy i umiejętności informatycznych, w tej dziedzinie zwyczajnie za nimi nie nadążam.

 

Co uważa Pan za największy (dotychczasowy) sukces związany z realizacją projektu? To trudne pytanie. Myślę, że nie chodzi w nim o wyliczenie twardych i miękkich produktów czy efektów, co każdorazowo czynimy w ewaluacji. Mógłbym przywołać kilka liczb, pochwalić się tym gdzie byliśmy, czego dokonaliśmy, dzięki czemu GOK i młodzież gimnazjalna stali się rozpoznawalni nie tylko w gminie, ale dużo dalej. Dlatego ujmę to w innej perspektywie. Gdyby zapytać ludzi (dorosłych czy młodzież) czy można polubić historię, zwłaszcza tę najbliższą, lokalną – to większość odpowiedziałaby  „nie” – bo trudna, bo mnóstwo dat, nazwisk, wydarzeń, zaś w odniesieniu do dziejów lokalnych – jest mała ciekawa, bo co mogło się wydarzyć w małej wsi. Dlatego za swój osobisty sukces uważam zarażenie swą poznawczą i poszukiwawczą pasją aż tylu młodych ludzi i to przez kilka kolejnych lat. I skoro nie tylko się nie wykruszają w wielomiesięcznym działaniu projektowym, ale domagają się kontynuacji pomysłów – to dowód, że propozycja trafia w ich oczekiwania.

 

Czy zdarzyły się jakieś problemy podczas koordynowania projektu? Byłoby dziwne, gdyby przez pół roku z prawie trzydziestoosobowym zespołem wszystko toczyło się bez niespodzianek. Największym zmartwieniem dla mnie są utrudnienia związane z warunkami atmosferycznymi. Większość uczestników tego i poprzednich projektów musi na zajęcia dojeżdżać z miejscowości oddalonych od Bądkowa po kilka kilometrów. Wielu dojeżdża rowerami – a to duży kłopot, gdy na zewnątrz mróz lub deszcz, a do tego dochodzi troska o ich bezpieczeństwo. Coraz trudniej przychodzi pozyskiwanie wsparcia finansowego na „wkład własny”. Przedsiębiorców miejscowych niewielu, a potrzebujących coraz więcej. Na projekty RKG jakoś się jeszcze udaje, ale na OKG byłby nie lada problem.

 

Jakimi doświadczeniami chciałaby Pan podzielić się z innymi koordynatorami?  Nie jest łatwo być koordynatorem, czyli osobą która nie będąc bezpośrednim realizatorem projektu musi jednak nad nim czuwać na każdym etapie realizacji. Koordynator to nie tylko nadzorca, ale przede wszystkim osoba, która musi sama zauroczyć się tym co robi, aby móc pociągnąć za sobą innym. Nie da się ani zebrać wokół projektu grupy młodzieży ani doprowadzić go do końca samemu stojąc z boku na zasadzie „róbta co chceta”.

 

W najbliższej przyszłości chciałbym... dokończyć pisanie książki - szkicu monograficznego o jednej z dwu gminnych parafii, ale póki co doba jest zbyt krótka, aby się z tym uporać.

 

W weekend najbardziej lubię... poszaleć z trójką moich wnucząt. Bycie dziadkiem to kolejne doświadczenie, któremu z wielka radością się oddaję, bo czy może być większa radość od widoku maluchów wyciągających łapki do dziadka, bo ten jest gotów do każdego szaleństwa, jakie tylko wymyślą?

 

W podróż wybrałbym się do... miejsc, o których niestety tylko teoretycznie opowiadam moim uczniom na lekcjach historii. Wprawdzie sporo z nich „zaliczyłem”, ale …..

 

W mojej pracy lubię... Powiem tak. Kocham swoją pracę, choć z każdym rokiem jak mi się wydaje, staje się coraz trudniejsza . Zostałem wiele lat temu belfrem nie dlatego, że nie było innej możliwości, tylko dlatego, że chciałem. Dlatego  praca z młodzieżą , ta zwykła, codzienna tak jak przed laty, tak samo dziś sprawia mi  wiele satysfakcji, że moi uczniowie widzą we mnie nie tylko belfra, ale kogoś „cool”.

 

Moim marzeniem jest... po przejściu na emeryturę (co nastąpi już w niedalekiej przyszłości), gdy jak sobie myślę będę miał więcej niż dotychczas czasu na nadrobienie różnych zaległości i zobowiązań, to poskładam jak z puzzli kilkaset epizodów z przeszłości bądkowskiej gminy w opasłą monografię.

 

 

Cel Programu "Równać Szanse"

Konkursy dotacyjne

W tym dziale znajdą się informacje dotyczące aktualnej oferty konkursowej Programu.

Projekty modelowe

Zapraszamy do zapoznania się z Projektami Modelowymi Programu "Równać Szanse".

Kalendarium

Sprawdź co wydarzy się
w Programie "Równać Szanse" w 2015 r.